BIEGANIE,  PORADY

Bieganie charytatywne

Bieganie charytatywne weszło mi w krew już od kilku lat! I to nie tylko jako postanowienie noworoczne. Biegając pomagam, a przy okazji łapię cenne, darmowe endorfiny. Czasem się wzruszam i łzy ciekną same! Zastanawiasz się, czy warto biegać charytatywnie? Zapraszam do lektury. 🙂

Dlaczego charytatywnie?

Biegam charytatywnie przede wszystkim po to, żeby pomagać innym, bardziej potrzebującym. Wynik nie jest najważniejszy, choć oczywiście może zdarzyć się „życiówka”, kiedy trasa jest atestowana.

Z radością przyjąłem informację, że jedna z moich ulubionych imprez biegowych Bieg ulicą Piotrkowską Rossmann Run w Łodzi, również ma zamiar „podpiąć” kilka fundacji pod zakup pakietu startowego. Jest też wiele zawodów nie związanych z żadnymi akcjami charytatywnymi i w takich też biorę udział. Jednak, kiedy tylko można staram się startować charytatywnie. 🙂

Co jeszcze z tego mam? Myślę, że przede wszystkim kształtuje się mój hart ducha! Wiem, że postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby nie zawieść osoby, czy fundacji, która czeka na pomoc.

Nie ukrywam też, że niektóre przedsięwzięcia to też dobra zabawa. Biegając, można pomagać i bawić się jednocześnie! Mam tu na myśli choćby miejsko – dobrodziejski nizinny bieg górski, czyli Koronę Warszawy. Naprawdę świetna zabawa, kiedy idąc szybkim marszem lub biegnąc, zalicza się wszystkie sześć szczytów w stolicy, których łączne przewyższenie wynosi ponad 740 metrów, a trasa, która je łączy, ma długość 30 kilometrów.

Czy to jest dla mnie?

Myślę, że dla każdego! Dobrze byłoby, żeby ogólnie pomaganie drugiemu człowiekowi weszło nam w krew, nie tylko z racji zawodów. Możesz zacząć biegać już dziś, jeśli chcesz. To nic trudnego! Napisałem krótki poradnik dla początkujących. Jeśli już biegasz to na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Bieganie charytatywne nie może jednak odbywać się za wszelką cenę! Obserwuj swój organizm i odpuść jeśli nie pozwalają warunki, czy zdrowie. Gdy nie czujesz się najlepiej lub masz gorączkę, nie warto ryzykować startu zakończonego ciężkim zapaleniem płuc. Ja też staram się nie poddawać, ale w 2017 roku zrezygnowałem z Biegu Mikołajkowego w Warszawie ze względu na silną grypę, którą złapałem na cztery dni przed zawodami. Lekarz był bezlitosny, ale dziś wiem, że miał rację! Podobnie jesienią 2021 roku musiałem odpuścić start w Półmaratonie Warszawskim ze względu na powikłania po wiosennym covidzie. Nogi biegły, a płuca nie podawały. Dochodziłem do siebie pół roku i zawody trzeba było odpuścić. Ale z drugiej strony nie chcę Cię straszyć! Zdarzają się przypadki choroby, ale większość przygotowań i startów odbywa się przeważnie bez zakłóceń. 🙂

Dla kogo biegać?

Biegów i inicjatyw charytatywnych jest wiele. Ja biegam na przykład dla Fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie w ramach akcji #Biegam Dobrze. Startowałem dla nich już cztery razy, a moim piątym startem będzie Półmaraton Warszawski w marcu 2022 roku. We wszystkich dotychczasowych zbiórkach zebrałem już 1490,50 złotych.

Pandemia dotknęła także fundacje i organizacje charytatywne i uważam, że tym bardziej potrzebują naszej pomocy. Link do mojej zbiórki tutaj. Jeśli zechcesz – wesprzyj proszę! Liczy się naprawdę każda złotówka! 🙂

Startując dla Fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie promuję wczesną profilaktykę raka prostaty u mężczyzn. Sam jestem w wieku 50 plus i badam się regularnie. To nic nie boli – to tylko pobranie krwi. 🙂

Biegam też w moim rodzinnym Kutnie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W 2022 roku odbędzie się już czwarty bieg, a dotychczas startowałem we wszystkich trzech. Zobacz, może i w Twojej miejscowości jest taki bieg! Często nie jest to duży dystans, a poza tym można też maszerować z kijkami. To dobra okazja, żeby złapać bakcyla biegania charytatywnego.

Czy warto?

Warto! Naprawdę warto! To są nieopisane przeżycia, którym często towarzyszy silne wzruszenie. Łzy lały mi się z oczu, kiedy biegłem na rzecz Ośrodka dla niewidomych dzieci w Laskach pod Warszawą. Kiedy te niewidome dzieci biegły obok mnie za rączki ze swoimi opiekunami. To są emocje, których nie ma na tradycyjnych zawodach. Tym bardziej wzmaga się chęć pomagania! Uruchamia się w człowieku, jakiś wewnętrzny „pazur”, który motywuje do treningu, mimo że na dworze plucha! Warto przeżyć te emocje! Ja już na nie czekam! 🙂 No właśnie – ja czekam moje na emocje, a podopieczni fundacji czekają na mój start i na pomoc. Życzę Ci z całego serca – podejmij wyzwanie i postaraj się wpleść bieganie charytatywne w swój grafik startów. Nie pożałujesz! 🙂

Co sądzisz o biegach charytatywnych? Może już takie biegasz? Podziel się ze mną proszę w komentarzach.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *