PODRÓŻE,  TURCJA

W drodze do Stambułu

Dziś znajdujemy się w drodze do Stambułu. Wielogodzinne przejazdy autokarem, połączone dodatkowo z przeprawą promową dostarczają tylu wrażeń, że wystarczyło na oddzielny artykuł. Podobnie było w Maroku, gdzie spędziliśmy cały dzień w drodze do Fezu. W każdym razie dziś do Stambułu dotrzemy, ale przed nami jeszcze wiele wrażeń. Zapraszam.

Na prom

Na prom

Po zwiedzeniu starożytnego miasta Troja udajemy się w na prom przez Cieśninę Dardanelle. Turcja leży na dwóch kontynentach – w Europie i Azji, ale tylko około 3% powierzchni kraju znajduje się w części europejskiej, zwanej Tracją. Jednak będąc na miejscu nie mów proszę do Turków, że są Azjatami. Odnieśliśmy wrażenie, że mimo tylko skrawka kraju po stronie Europy, czują się oni sercem Europejczykami.

Przeprawy promowe są możliwe w kilku miejscach – my płynęliśmy z miasteczka Lapseki do Gallipoli. Prom kursuje tu co około 15-20 minut zabierając na pokład kilkadziesiąt pojazdów osobowych, autokarów i ciężarówek. Oczywiście jest możliwość przeprawienia się także dla osób pieszych, motocyklistów, czy rowerzystów.

Cena biletów rozpoczyna się od 5 lir tureckich za bilet normalny dla osoby pieszej. To około 1,50 złotego. Dla studentów i seniorów są dodatkowo zniżki. Połączenia promowe obsługuje firma Gestaş Deniz Ulaşım, a wszystkie potrzebne informacje znajdziesz TUTAJ. Firma posiada 19 promów do przewozu pojazdów, ale także wodne autobusy tylko dla pieszych. Będąc na miejscu warto przepłynąć promem, choćby dlatego, że ta przeprawa jest przygodą samą w sobie.

Opuszczamy Azję

Opuszczamy Azję

Właściwie z wybrzeża zachodniej Turcji nie ma jak się dostać do części europejskiej. Najbliższe połączenie drogowe jest przez Stambuł. Trzeba dołożyć tak średnio licząc około 700 kilometrów. 🙂 Dlatego połączenia promowe są jedyną możliwością przedostania się na drugą stronę, tym bardziej, że miasteczka po obu stronach cieśniny są oddalone od siebie zaledwie o kilka kilometrów. Ta sytuacja zapewne wkrótce się zmieni, ponieważ przez cieśninę budowany jest nowoczesny most.

Budowa nowego mostu przez Cieśninę Dardanelle

Widać go już w oddali. Zapewne też będzie płatny, ale czas przejazdu z Azji do Europy skróci się do kilku minut.

W drodze do Stambułu

Rejs trwa około pół godziny, po drodze mijamy inne promy i masowce transportujące różne towary.

Bitwa o Gallipoli

Nasz prom płynie w kierunku półwyspu Gallipoli. Tu w latach 1915-16 rozegrała się krwawa bitwa, mająca na celu osłabienie Imperium Osmańskiego w czasie I wojny światowej i odblokowanie dostawy sprzętu do Rosji. Chodziło o zajęcie Cieśniny Dardanelle, Morza Marmara i Cieśniny Bosfor. Bitwa przeszła do historii przede wszystkim ze względu na największy desant aliantów podczas tej wojny, wynoszący ponad 500 tysięcy żołnierzy wraz ze sprzętem. Jedną z dywizji pancernych po stronie tureckiej dowodził Mustafa Kemal – późniejszy prezydent Republiki Tureckiej, który hasłem: „Rozkazuję Wam atakować, rozkazuję Wam zginąć” motywował swoich żołnierzy. Może motywował to zbyt poetyckie określenie – dziś nazwałbym to drapieżnym mobbingiem. Jednak Turcy walczyli zaciekle!

Generał Ian Hamilton, dowodzący wojskami aliantów, w których skład wchodzili m.in. Brytyjczycy, Francuzi, Nowozelandczycy, Australijczycy, czy Hindusi pisał do Winstona Churchilla: „Ta cieśnina będzie dla nas grobem”. I miał rację. Wojska tureckie ostatecznie odniosły zwycięstwo w tej bitwie. Straty po obu stronach były tak duże, że wstrzymywano działania wojenne, aby dokonać pochówku zabitych! Bitwa pochłonęła ponad 130 tysięcy ofiar, a ponad 260 tysięcy zostało rannych!

W 1934 roku Mustafa Kemal Atatürk, już jako prezydent Republiki Tureckiej odniósł się z najwyższym szacunkiem do ofiar tej bitwy i napisał słynne słowa:

Bohaterowie, którzy przelaliście własną krew i straciliście życie… Leżycie teraz w ziemi przyjaznego wam kraju. Spoczywajcie w pokoju. Nie ma różnicy pomiędzy „Johnymi” a „Mehmetami” teraz, kiedy leżą przy sobie w naszym kraju… Matki, które wysłałyście synów z dalekich krajów, obetrzyjcie łzy, wasi synowie leżą przytuleni do naszej piersi i spoczywają w pokoju. Po tym jak stracili życie na naszej ziemi, stali się także naszymi synami.

Naprawdę piękna lekcja historii.

Dobijamy do Europy

Dobijamy do Europy

Prom dociera do Europy, do miasta Gallipoli. A tutaj spokojna zatoczka, otoczona kamieniczkami, przypominająca trochę marinę w greckiej Paralii.

W drodze do Stambułu. Marina w Gallipoli

To Tracja – europejska część Turcji, różniąca się wyglądem i klimatem. Niestety nie zatrzymujemy się tu na spacer, ale jedziemy dalej w kierunku Stambułu. Będzie do nadrobienia w przyszłości. Naprawdę malownicze miejsce na wypoczynek. 

Docieramy do Stambułu

Miejsce, gdzie zaczyna się miasto jest trudne do uchwycenia. 🙂 Kiedy minęliśmy tablicę Stambuł – 150 km., nasz pilot stwierdził, że właściwie jesteśmy już w Stambule. Miasto jest bardzo rozległe i zdarza się, że ludzie mieszkający już tutaj mają adres zamieszkania – Stambuł. Oficjalnie liczebność miasta to około 16 milionów ludzi – nieoficjalnie mówi się nawet o 23 milionach. Jedno jest jednak pewne – korki! Zanim dotarliśmy do położonego na brzegu Morza Marmara hotelu Ibis, przejechanie 8-miu kilometrów zajęło kierowcy naszego autokaru ponad 2 godziny.

Hotel Ibis

Nasz hotel i okolica

Było już pod wieczór, kiedy dotarliśmy do hotelu. Zdecydowaliśmy się jeszcze na wieczorny spacer. Hotel znajdował się nad brzegiem morza, przy szerokiej kilkupasmowej alei im. Kennedy’ego.

Statki na Morzu Marmara

Na morzu czekały w kolejce na rozładunek liczne statki.

Kompleks apartamentowców Yedi Mavi

W sąsiedztwie hotelu znajdują się nowoczesne osiedla apartamentowców. Jest ich wiele, ale w najbliższej okolicy znajdował się kompleks Yedi Mavi. To dobra lokata kapitału, szczególnie dla bogatych Rosjan, bo jak na miejsce do zamieszkania to naprawdę jest tu nieciekawa okolica. Co prawda niektóre apartamentowce posiadają prywatne przejścia przez ulicę nad brzeg morza,  jednak nie ma tu żadnej infrastruktury, typu choćby sklep. Gdyby jednak ktoś z moich Czytelników dysponował gotówką tak od 1,5 miliona dolarów wzwyż (czego życzę z całego serca) można nabyć taki apartament. Mieszkania są jednak duże, bo mają około 200 metrów kwadratowych i więcej.

Niestety w tej bogatej okolicy spotyka się też ludzi, którzy przeszukują śmieci, aby znaleźć coś do sprzedania. Smutny obrazek.

Wzdłuż nabrzeża znajduje się spory teren zielony, który jest miejscem wypoczynku dla okolicznych mieszkańców.

Łowią tu ryby i spacerują całymi rodzinami, a wieczorami organizują pikniki pod gołym niebem. 

Marble Tower w Stambule

W oddali widać twierdzę Marble Tower, czyli marmurową. Początki jej historii sięgają IV wieku i czasów rzymskich. Była to wówczas najdalej wysunięta na południe część obronnych murów miasta. Pełniła swoje funkcje przez stulecia. Dziś twierdza jest otwarta do zwiedzania, niestety nasza wycieczka objazdowa Orient Extra z biura podróży Itaka nie obejmowała jej. Na pewno warta nadrobienia podczas kolejnej wizyty w Stambule.

Jutro przed nami zwiedzanie Stambułu. Już dziś Cię zapraszam. Napisz proszę – podobało Ci się w drodze do Stambułu?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *