PODRÓŻE,  POLSKA

Majowa pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę.

Lubisz jeździć rowerem? Lubisz pielgrzymować? Można to z powodzeniem połączyć! Dziś majowa pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę. Zainspiruj się! Zapraszam do lektury! 🙂

Majowa pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę.

Pomysł tej pielgrzymki urodził się już w sierpniu 2020 roku, kiedy spotkałem mojego serdecznego Kolegę Marka, podczas mojej pierwszej rowerowej pielgrzymki do Częstochowy. Z Markiem pielgrzymowałem dwa razy pieszo na Jasną Górę z Głowna. Kiedy spotkaliśmy się na noclegu w Aleksandrowie Łódzkim, Marek powiedział: „W przyszłym roku jadę z Tobą!”. Pomysł zakiełkował, więc w naszych głowach. A właściwie to zapadła decyzja, że w 2021 roku pielgrzymkę należy powtórzyć.

Wybór padł na maj, bo to miesiąc szczególnie poświęcony Matce Bożej. Grupa wyjazdowa krystalizowała się i z miesiąca na miesiąc zmieniał się jej skład. Początkowo chętnych było siedem osób, przez chwilę nawet osiem, ale ostatecznie zostało nas dwóch – Marek i ja. To właściwie po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, że w życiu najważniejsza jest DECYZJA! Ona zapadła w naszych głowach właściwie już podczas tego sierpniowego spotkania, kiełkowała i przerodziła się w konkretny plan z konkretnym terminem. Została, więc tylko realizacja. Pielgrzymkę odbyliśmy w dniach 7 – 9 maja 2021 roku.

Chwalcie łąki umajone

Bardzo chciałoby się tak zaśpiewać, ale niestety wiosna 2021 roku mocno się opóźniła. Prognozy pogody nie były zachęcające, ale decyzja w naszych głowach zapadła, więc pojechaliśmy. Pierwszego dnia padał deszcz i wiał silny wiatr. Właściwie już pół godziny po wyjeździe z domu miałem pokusę, żeby wracać. Ale nie poddałem się. Co nie było wcale łatwe! Tego dnia kilkakrotnie po drodze zmokliśmy i wyschliśmy. Co prawda w Łasku, gdzie mieliśmy pierwszy nocleg, wyszło słońce, ale kiedy pojechaliśmy na zakupy i zostawiliśmy rowery przed sklepem, przyszła ulewa i zmoczyła nam żelowe nakładki na siodełka. 🙂

Drugi dzień był w przewadze słoneczny, lecz zimny i bardzo wietrzny. Znów trochę zmokliśmy, a przez chwilę padał nawet grad. Dwa dni nie zdjąłem rękawiczek, a pod kask musiałem założyć kaptur, bo marzły mi uszy! 🙂 Tak, że te łąki nie były jeszcze aż tak bardzo umajone, jak w staropolskiej pieśni wychwalającej Matkę Bożą! Ale terminu wyjazdu nie chcieliśmy zmieniać, zresztą z różnych przyczyn i tak byłoby to niemożliwe.

Chwalcie cieniste gaiki

Niestety coraz mniej takich miejsc. W czasach, kiedy nasze prababki śpiewały tę maryjną pieśń nie znano jeszcze plastiku. Dziś cieniste gaiki ludzie zamienili w wysypiska śmieci. Znam trasę do Częstochowy „na pamięć”, bo od 2014 roku chodzę na piesze pielgrzymki.

Z przerażeniem oglądam, jak co roku coraz więcej śmieci ląduje w lasach, rowach czy na bagnach. Wyrzucane są stare telewizory, czy lodówki, mimo że gminy odbierają elektrośmieci za darmo w ramach różnych akcji. Dziś każdy płaci za śmieci „od łebka” i to wcale niemało, a firmy zabierają wszystko, co się wystawi przed dom. Po co więc dokładać własne paliwo i wywozić śmieci do lasu, czy na łąki. Zaśmiecanie narasta w sposób zastraszający, nie tylko zresztą u nas. Podczas wizyty w Czarnogórze Szalone Walizki relacjonowały akcję sprzątania Jeziora Szkoderskiego. Jednak jednodniowe akcje typu „Sprzątanie Świata”, czy „Dzień Ziemi” mogą nie wystarczyć, jeśli nie zmieni się świadomość ludzi. Niestety, smutny to widok! 🙁 Wszędzie tony śmieci. Cieniste gaiki pozostały niestety już tylko w pieśni maryjnej.

Kaplica Cudownego Obrazu

Jasna Góra zdobyta

Po dwóch dniach jazdy rowerem zdobyliśmy Jasną Górę. Przejechaliśmy 184 kilometry w trudnych warunkach pogodowych, co dało około 13 godzin samej jazdy. Obecnie w związku z pandemią koronawirusa do kaplicy Cudownego Obrazu może wejść tylko określona liczba osób, regulowana przez porządkowych.

Można też oglądać „na żywo” relację z kaplicy na billboardzie. Jednak na Jasnej Górze były pustki! Jeszcze nigdy nie spotkałem tam tak małej liczby ludzi. Dlatego po kilku minutach oczekiwania w kolejce zostaliśmy wpuszczeni do środka. Zmęczeni, ale szczęśliwi pokłoniliśmy się Matce Bożej. Zawieźliśmy wszystkie intencje i jesteśmy pełni wiary w ich wysłuchanie. Dziękujemy tym, którzy się za nas modlili. 🙂

Dom Pielgrzyma Św. Kaspra

Na nocleg udaliśmy się do domu pielgrzyma Św. Kaspra, około kilometra od Jasnej Góry. Było to pierwszy dzień po otwarciu hoteli w ramach likwidacji obostrzeń po pandemii, byliśmy więc sami.

Niedzielny poranek w Częstochowie wynagrodził nam dwa dni kiepskiej pogody. Pięknie wyglądała wieża jasnogórskiego sanktuarium w promieniach wschodzącego słońca.

Aleja NMP w Częstochowie

Jadąc na dworzec PKP podziwiałem odnowioną Aleję Najświętszej Maryi Panny. Do Kutna wróciłem bezpośrednim pociągiem. Koszt biletu to 66,10 złotych razem z przewozem roweru. Miejscówkę w pociągu ma zarówno pasażer, jak i rower. 🙂

Nowe pomysły

Oczywiście, podobnie jak w sierpniu, także i podczas tej pielgrzymki urodziły mi się w głowie nowe pomysły rowerowego pielgrzymowania. Może by tak jechać rowerem do Lichenia? To w końcu z Kutna trochę ponad 80 kilometrów. A może do Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu? A może do Gietrzwałdu, Świętej Lipki i do Wilna? Nie są to jeszcze decyzje, ale pomysły, które już kiełkują w moim umyśle. Lubię takie wyzwania! Dają mi wolność, a także pozwalają na pokonanie własnych słabości i barier lęku. Poza tym pielgrzymka rowerowa to idealny reset głowy. Skupiam się bardziej na dziurach w asfalcie, niż na problemach egzystencjalnych całego świata, na które często i tak nie mam wpływu.

Usłyszałem kiedyś takie motto:

„Gdzie kończy się lęk, tam zaczyna się życie!”

Chyba coś w tym jest, przynajmniej, jeżeli chodzi o mnie. Kolejne wyzwania na pewno ubogacają moje życie. Spotkałem się z wieloma pytaniami od znajomych: „Nie mogliście przełożyć terminu?”, „Dlaczego w taką pogodę?” itd… No, a dlaczego nie? Pielgrzymka rowerowa do Częstochowy nie wymaga „okienka pogodowego” jak podczas zdobywania ośmiotysięczników. Bardziej chodzi o „okienko mentalne” i wiarę w siebie! A może gdybyśmy jechali w słońcu to byłoby za gorąco? Tak jak podczas sierpniowej pielgrzymki w 2020 roku, kiedy upał wymusił na nas kilka godzin przerwy. Jeśli chce się jechać i podjęło się taką decyzję to każda pogoda jest dobra, a jeśli się nie chce to zawsze znajdzie się wymówka w postaci złej pogody. Przecież mogłem sobie powiedzieć, że w sierpniu nie pojadę, bo jest za gorąco, a w maju nie pojadę, bo jest za zimno.

Dasz radę!

Nie patrz na prognozy pogody! Patrz w swoje serce! Ważne jest, co Ty czujesz! Jakie masz potrzeby!? Raz w życiu zmokniesz, raz się przegrzejesz, a innym razem Cię przewieje! Ale pozostaną wspomnienia i poczucie siły, że jak się chce to można!

Majowa pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę.

Skąd już dziś wiesz, że nie dasz rady? Skąd Ci to przychodzi do głowy? Po co tworzysz czarne scenariusze? A ja Ci mówię: „Kto, jak nie Ty?” Oczywiście trzeba dostosowywać przedsięwzięcia do wieku, czy stanu zdrowia. Bardziej ekstremalne wyzwania warto nawet skonsultować z lekarzem. Być może ja też nie przejadę już na rowerze dookoła świata, ale jeszcze raz do Częstochowy? – Dlaczego nie? Stawiaj sobie realne cele! Realizuj je i ciesz się życiem! 🙂

Rowerem da się dojechać wszędzie, dysponując oczywiście odpowiednią ilością czasu. Rower daje mi wolność i niezależność. A może i Ty spróbujesz rowerowego pielgrzymowania!? Może na początek krótka trasa do pobliskiego sanktuarium? A może już pielgrzymujesz? Podziel się ze mną proszę w komentarzach. Pozdrawiam Paweł. 🙂

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *