BIEGANIE,  WSPOMNIENIA

Korona Warszawy w stylu alpejskim.

Korona Warszawy w stylu alpejskim zdobyta! 🙂 Dokonałem tego wraz z moją córką w poświąteczny wtorek 6 kwietnia 2021 roku. Wykorzystaliśmy okno pogodowe, które zapowiadano na ten dzień w stolicy oraz zapasy energii zgromadzone przez dwa dni Świąt Wielkanocnych przy stole. 🙂

Co prawda Korona została zdobyta już kalendarzowej wiosny, jednak w iście zimowych warunkach. Wyjeżdżając z Kutna o 5.00 sypał drobny śnieg, a Warszawa przywitała nas o 7.00 lekkim mrozem. Temperatura wzrosła co prawda do plus 5 °C, ale na całej trasie wiał silny, przenikliwy wiatr, który powodował, że temperatura odczuwalna była kilka stopni niższa. Rano świeciło słońce, które niestety później przykryły chmury, jednak decyzje podjęliśmy – idziemy! Koronę Warszawy zdobyliśmy bez wsparcia butli tlenowych, za to w „beztlenowych” maseczkach, które obowiązkowo zasłaniały nasze usta i nosy, utrudniając oddychanie. Wiadomo – pandemia.

Korona Warszawy

Zapytasz pewnie – co to jest Korona Warszawy? To bieg (lub marszobieg) charytatywny dla Fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie.

Bieg został nazwany miejsko – dobrodziejskim nizinnym biegiem górskim. 🙂 Chodziło o to, aby zdobyć 6 szczytów Warszawy, których przewyższenie wynosi ponad 740 metrów, a odległość, jaka je łączy wynosi 30 kilometrów. Na szczyty należało wbiec, oczywiście, jeśli ktoś miał kondycję, mógł przebiec całą trasę. My szliśmy szybkim marszem! Styl alpejski polegał na tym, że wszystkie 6 szczytów zdobywało się „ciągiem” jednego dnia. To była w mojej ocenie najlepsza opcja, odpowiednia dla przyjezdnych. Minusem była niestety aplikacja podesłana przez organizatorów, która mimo kilkukrotnej regulacji ustawień resetowała się lub liczyła tylko czas, a gubiła odległość.

Bieg charytatywny Korona Warszawy odbył się dla uczczenia pierwszych jej zdobywców. Na oficjalnej stronie Fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie czytamy:

„Jako pierwsi w historii oznaczyli ją i zdobyli w sezonie zimowym 2015 roku Polacy: Paweł Cywiński, Mateusz Luft, Jan Mencwel, Jarosław Ziółkowski i Szczepan Żurek. Ekspedycja z 2015 roku zakończyła się wielkim sukcesem sportowym, wszystkie szczyty zostały zdobyte w stylu alpejskim, nowymi drogami i bez użycia tlenu.”

Ale, tak już na poważnie – chodzi przede wszystkim o pomoc osobom chorym na raka, podopiecznym Fundacji. To dla nich przekazywane są środki zgromadzone podczas zbiórki w ramach akcji #BiegamDobrze. Wszystkim, którzy wsparli nasze zbiórki składam serdeczne podziękowania! 🙂

Już czwarty raz swoim startem wspierałem Fundację Rak’n’Roll. Lubię biegać i jestem zdrowy, dlaczego miałbym nie pomóc innym, skoro można połączyć przyjemne z pożytecznym? O bieganiu charytatywnym pisałem kiedyś w artykule pt. „II Bieg na WOŚP w Kutnie – biegaj i pomagaj”.

Źródło: https://www.raknroll.pl/wp-content/themes/rnrtheme/images/koronawarszawy/korona-warszawy-mapa.png

Sześć szczytów

Wzgórze Trzech Szczytów (Górka Kazurka)

Górka Kazurka

Stamtąd rozpoczęliśmy. Znajduje się na końcu osiedla Ursynów. Wzniesienie, na którym trenują rowerzyści crossowi, a z którego rozciąga się ładny widok na Las Kabacki. Wzgórze o zwyczajowej nazwie Górka Kazurka usypano w latach 80-tych XX wieku z ziemi pochodzącej z wykopów pierwszej warszawskiej linii metra.

Kopa Cwila

Kopa Cwila

Znajduje się obok Dolinki Służewieckiej w niedużym, ale ładnym i zadbanym parku. To stare, zagospodarowane wysypisko śmieci, które zimą jest rajem dla saneczkarzy. Ciekawostką jest fakt, że w czasie studiów mieszkałem pięć lat na Ursynowie w akademiku i nie miałem pojęcia o istnieniu tych wzniesień.

Górka Szczęśliwicka

Górka Szczęśliwicka

Leży w dzielnicy Ochota – jest najbardziej znana i wyposażona w bogatą infrastrukturę: stok narciarski, ślizg dla rolko-sanek, zaplecze rekreacyjne i gastronomiczne. Góra otoczona jest przez duży Park Szczęśliwicki – ulubione miejsce odpoczynku okolicznych mieszkańców. Została usypana po II wojnie światowej z gruzów zniszczonych warszawskich budynków, a także ze śmieci.

Z góry rozciąga się przepiękny widok na wieżowce w centrum miasta. 🙂 Warto wejść!

Kopiec Moczydłowski

Kopiec Moczydłowski

Znajduje się w dzielnicy Wola na terenie niewielkiego Parku Moczydło. Nocą ze szczytu można podziwiać gwiazdy. W gablocie jest mapa nieba, a do dyspozycji teleskopy i ławeczki.

Gnojna Góra

Gnojna Góra

Ta góra to nadwiślańska skarpa za rynkiem Starego Miasta. Jak myślisz skąd jej nazwa? Jak wyobrażasz sobie średniowieczną kanalizację? Część odpadów zrzucanych ze skarpy zabierała Wisła, a na pozostałych wybudowano Wisłostradę. 🙂

Kopiec Powstania Warszawskiego

Kopiec Powstania Warszawskiego

Wzniesienie znajduje się na Czerniakowie. Miejsce to upamiętnia ofiary powstania. Kopiec Powstania Warszawskiego usypano z gruzów zniszczonej Warszawy, przesiąkniętych krwią Powstańców. Jest to miejsce głębokiej zadumy, otoczone niewielkim parkiem.

Ze szczytu roztacza się piękny widok na część Mokotowa i Ursynów.

Odżyły wspomnienia

Pamiętam Warszawę z przełomu lat 80-tych i 90-tych XX wieku. W tym okresie studiowałem i mieszkałem w stolicy. Pamiętam jeszcze nazwy ulic występujące „za komuny”. Pamiętam Kino Moskwa i Muzeum Lenina, ulice Świerczewskiego, Marchlewskiego, Plac Komuny Paryskiej, bazar przy Domach Centrum i przy Hali Mirowskiej. Jednak szczególnym sentymentem otaczam Ursynów, którego wówczas… połowy nie było! Budowano dopiero pierwszą nitkę metra! Na terenie prawie ćwierć-milionowego, ówczesnego osiedla był jeden supermarket, który nazywał się MEGASAM. Czasem przez 40 minut stałem w kolejce po koszyk. W Dolince Służewieckiej istniały drewniane budynki gospodarskie, a nad strumieniem pasły się krowy! 🙂 Szkoda, że nie mam zdjęć z tamtych czasów! Trzeba fotografować to co dziś Cię otacza. Za kilka lat może tego nie być!

Ale po raz pierwszy w życiu odbyłem po Warszawie 30-sto kilometrowy spacer. No może nie licząc ukończonego maratonu, ale to nie był spacer! 🙂

Podobnie jak na Ursynowie, także na Ochocie, Mokotowie czy Woli, które pamiętam z czasów studiów, połowy dzisiejszych budynków nie było. Nie mówiąc już o pięknej miejscami zieleni miejskiej.

Oczywiste jest, że najmniej zmieniło się Stare Miasto, ale jest teraz ładnie odrestaurowane. Podczas tego spaceru w niektórych miejscach byłem po raz pierwszy w życiu. Znałem Górkę Szczęśliwicką i słyszałem coś o Kopcu Powstania Warszawskiego, ale pozostałe cztery szczyty były dla mnie zupełnie nieznane.

Cieszę się, że mogłem odbyć ten spacer. Odżyły wspomnienia, ale także urodziły się w głowie nowe plany – może by tak po innych miastach po prostu się przejść! Niekoniecznie od zabytku do zabytku, ale może na przykład ze szczytu na szczyt! Widać pasji poznawania się nie poskromi, przynajmniej w moim przypadku nie ma na to szans. Życzę i Tobie posiadania pasji i umożliwienia samemu sobie realizacji ich! A to nie jest wcale takie proste! Pozdrawiam Paweł. 🙂

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *