EGIPT,  PODRÓŻE

Świątynia boga Horusa w Edfu.

Przed nami Świątynia boga Horusa w Edfu. Płyniemy tam statkiem. Opuściliśmy Luksor, czyli największe muzeum świata na świeżym powietrzu.

Statki pasażerskie na Nilu.

Podróże statkiem po Nilu są częścią państwowej komunikacji w Egipcie, wielu ludzi podróżuje w ten sposób, głównie na linii Luksor – Assuan i z powrotem.

Wnętrze statku „Nile Carnival”.

Na statek

Nasz statek, o wdzięcznej nazwie „Nile Carnival” to taki słodkowodny „Titanic”, 🙂 jest jednym z około 240 jednostek tego typu, pływających obecnie po rzece. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu po Nilu pływało ponad 800 statków pasażerskich, jednak w miarę rozwoju cywilizacyjnego wielu ludzi przesiadło się do własnych samochodów i samolotów. Niektóre rzeczy na świecie odchodzą niestety do lamusa. Jednak rejs po Nilu to niezapomniane przeżycie samo w sobie! Całe szczęście, że ta atrakcja znajduje się w programie wycieczki „Bogowie i Faraonowie”.

Nile Carnival” jak większość tego typu jednostek, to trójpokładowy statek zasilany silnikiem Diesla, który znajduje się na rufie. Porada praktyczna – jeśli będzie taka możliwość wybieraj pokój jak najwyżej i jak najbardziej z przodu statku. Mieliśmy pokój na środkowym pokładzie w części tylnej i niestety czasami czuć było w pokoju spaliny. Pokój był bardzo komfortowy, z łazienką i klimatyzacją. Niestety nie otwierały się okna, a płynąc spotykaliśmy inne statki z otwieranymi oknami, a nawet z balkonowymi balustradkami.

Salon wypoczynkowy na statku „Nile Carnival”

Na statku był duży salon wypoczynkowy i restauracja. Część posiłków jedliśmy w restauracji, a część na górnym pokładzie. Znajdowały się tam też leżaki i basen.

Górny pokład statku.

Na statku nie polecamy pić wody z kranu, choć zęby w niej myliśmy bez żadnych konsekwencji żołądkowych. Jak myślisz, skąd na statku mają wodę? Masz rację! Oczywiście, że z Nilu, który płynie kilka tysięcy kilometrów przez Afrykę. 🙂

Nocny rejs

Do Edfu płynęliśmy nocą i niestety, ze względu na silne zmęczenie zwiedzaniem Luksoru, przespaliśmy kataraktę. To system specjalnych zapór, które umożliwiają płynięcie w górę rzeki. W specjalnych zbiornikach, w który wpływa statek, spiętrza się wodę, a następnie otwiera się ją z drugiej strony, ale już kilka, czy kilkanaście metrów wyżej. Około godziny drugiej w nocy obudziły nas głośne syreny, kiedy opuszczaliśmy spiętrzoną w katarakcie taflę wody. Cóż, przespaliśmy jedną z atrakcji, będzie do powtórzenia w przyszłości.

Wschód słońca nad Nilem.

Jednak koniecznie wstań na wschód słońca nad Nilem! To niezapomniane i bardzo malownicze przeżycie. Obserwujesz z górnego pokładu, jak słońce „wynurza się” nad horyzont prawie pionowo, a nie „ślizga się” tak jak u nas. Będąc zimą, tak jak my trzeba się cieplej ubrać, bo poranek jest rześki.

Port w Edfu.

Wschód słońca jest już w Edfu, dokąd dopływamy nad ranem, a statek stoi już „zaparkowany” w porcie. Zaraz po śniadaniu na statku ruszamy na zwiedzanie świątyni Horusa.

Ptolemeusze

Znamienny jest fakt, że świątynia boga Horusa w Edfu została wybudowana przez najeźdźców i zaborców Egiptu. Pamiętasz jak pisałem, że w IV wieku p.n.e. Aleksander Macedoński podbił Egipt, po czym nakazał wyryć relief w ich najświętszym sanktuarium świątyni w Luksorze, ukazujący oddanie czci największemu z egipskich bogów Amonowi-Ra.

Świątynia boga Horusa w Edfu

W Edfu hipokryzja najeźdźców z Macedonii, czyli de facto starożytnych Greków, zaszła jeszcze dalej! W okresie od III do I wieku p.n.e., a więc ponad 1300 lat później od wybudowania świątyni w Karnaku i Luksorze, wybudowali oni bliźniaczy obiekt, charakteryzujący się prawie identycznym pylonem oraz dziedzińcem z kolumnadą.

Świątynia boga Horusa w Edfu. Dziedziniec hypostylowy z kolumnadą

To dlatego świątynia Horusa w Edfu jest tak dobrze zachowana. Jednak wprawne oko historyka sztuki od razu zauważy typowe dla architektury starożytnej Grecji zwieńczenia kolumn.

Greckie zwieńczenia kolumn.

Najeźdźcy z Grecji przez ponad 200 lat rządzili w Egipcie, ogłaszając się oczywiście kolejnymi faraonami. Dla mieszkańców Egiptu byli więc bogami. Grecy na cześć swojego wodza, zdobywcy tych ziem, Aleksandra Macedońskiego, założyli miasto Aleksandria. Dynastię Greków faraonów nazwano Ptolemeuszami. Wielu faraonów przyjmowało właśnie to imię, a ostatnim z nich był Ptolemeusz XV, owoc miłości słynnej kobiety – faraona Królowej Kleopatry VII i Cesarza Rzymu – Juliusza Cezara.

Horus

Horus to egipski bóg nieba, ale też wojny, polowania i bóg zbawca. Był czczony w starożytnym Egipcie jako postać sokoła, lub człowieka z głową sokoła.

Obelisk Horusa w Edfu.

Jedno oko Horusa, boga – sokoła, utożsamiano ze słońcem, a drugie z księżycem. Sokół, jako drapieżnik był uosobieniem szybkości, zwinności i nieustępliwości. Kolejni faraonowie uważali Horusa za wzór władzy królewskiej i utożsamiali się z nim. Poddani nazywali faraona imieniem „żyjący Horus”, które było najstarszym tytułem królewskim w Egipcie. Prości ludzie zajmujący się w ówczesnych czasach prymitywnym rolnictwem i hodowlą uważali, że skoro ich władca oddaje cześć ich bogom, to należy mu się najwyższy szacunek. I właśnie bogu Horusowi, greccy faraonowie wybudowali w Edfu potężną świątynię. Znamiennym jest fakt, że do dziś najpopularniejszym amuletem w Egipcie jest „oko Horusa”, do tego stopnia, że znajduje się w logo egipskich linii lotniczych, czy na dziobach wielu statków.

Świątynia boga Horusa w Edfu.

Świątynia

Edfu to druga największa świątynia w Egipcie, zaraz po świątyni w Karnaku. Ogromne wrażenie robi wejściowy pylon, czyli trapezoidalna kamienna brama, mierzący 70 na 35 metrów. To wysokość 12-sto piętrowego bloku! Wyryto na nim relief faraona Ptolemeusza XII, który w 60 roku p.n.e. po prawie 200 latach, zakończył budowę tej świątyni.

Ptolemeusz XII i bóg Horus.

Na reliefie faraon zabija wrogów Egiptu w obecności boga Horusa. Podobne reliefy można spotkać także wewnątrz, w sanktuarium świątyni.

Bogini Hathor, bóg Horus i faraon Ptolemeusz XII.

Faraon oddaje cześć Horusowi i kobiecie bogini Hathor, która była uważana za starożytnych Egipcjan za boginię nieba oraz pramatkę wszechświata i wszechrzeczy. Hathor przedstawiano najczęściej, jako kobietę z rogami krowy. Była królową nieba, matką karmicielką, nazywaną zresztą przez starożytnych Egipcjan „niebiańską krową”.

Świątynia w Edfu jest bardzo dobrze zachowana, jest w końcu 1300 lat młodsza od świątyń w Karnaku, czy Luksorze. Poza tym starożytni Grecy znali się na „budowlance” jak niewielu w ówczesnym świecie.

Wydrapane przez chrześcijan twarze egipskich bóstw.

Niestety najwięcej szkód wyrządzili w Edfu… chrześcijanie. W pierwszych wiekach naszej ery, wydrapywali twarze egipskich bóstw. W ten sposób realizowali pierwsze przykazanie, że „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. No cóż, pewnie dziś są święci, ale szkody, jakie wyrządzili w dziedzictwie kulturowym, nie zostały do dziś naprawione. 🙂

Dorożka w Edfu.

Miasto Edfu

Z portu do świątyni jechaliśmy podstawionymi, starymi dorożkami. Miasto można określić krótko – jest biednie.

Ulica w Edfu.

Chaos architektoniczny i komunikacyjny, na ulicach siedzący, rozmawiający ludzie czy rozłożone stragany. Jednak przy zarobkach średnich 100 dolarów miesięcznie nie ma czego się spodziewać.

Ulica w Edfu.

Konie ciągnące dorożki również wyglądały biednie, na pewno w Unii zainteresowałaby się ich kondycją inspekcja weterynaryjna, czy obrońcy praw zwierząt.

Ulica w Edfu.

Nasz woźnica okazał się być człowiekiem bardzo wesołym, uśmiechniętym i przyjaznym. Z podziwem patrzyliśmy jak sprawnie prowadził dorożkę w tym komunikacyjnym chaosie. Po dowiezieniu nas do świątyni, wskazał nam miejsce, gdzie będzie czekał, a następnie odwiózł z powrotem do portu. Kurs dorożką był opłacony przez biuro podróży w pakiecie wycieczki, jednak postanowiliśmy dać mu dodatkowo zwyczajowego jednego dolara. Nie wyglądał na zabiedzonego, więc poklepałem go po sporej wielkości brzuchu i poprosiłem, żeby dał jeść konikowi, który tak naprawdę zrobił za niego całą robotę. 🙂

Ulica w Edfu.

Postój w Edfu jest również dobrym miejscem na uzupełnienie zapasów wody na statek. Przy porcie jest sklepik. Pisałem w poradach praktycznych do Egiptu, żeby wodę kupować tylko oryginalnie zamkniętą. Jest trochę droższa, ale pewna, że nie sprzedali nam wody z Nilu. Wsiadamy z powrotem na statek, który zawiezie nas do Kom Ombo – kolejnej świątyni, poświęconej tym razem bogowi wody Sobkowi – człowiekowi z głową krokodyla. Już dziś zapraszam. Podobają Ci się egipskie świątynie? Może podzielisz się ze mną swoją opinią w komentarzach? 🙂

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *