PODRÓŻE,  PORADY

7 moich rad skąd brać pieniądze na podróże

Cześć. 🙂 Czy wiesz skąd brać pieniądze na podróże? Być może masz wysoką pensję w renomowanej firmie i stać Cię na wszystko. Jeśli tak – gratuluję!! 🙂 My z Żoną, będąc na etatach w „budżetówce” musimy trochę pogłówkować, żeby odłożyć na podróże. Spotykaliśmy ludzi, którzy mówili: „Oni pewnie muszą mieć kasę, skoro podróżują”. Niekoniecznie ją mamy, ale dążymy do tego, żeby ją mieć. Mam kilka praktycznych sposobów, skąd brać pieniądze na podróże i chętnie się z Tobą nimi podzielę. Są to moje sposoby, ale niektóre z nich z pewnością sprawdzą się także u Ciebie!

Załóż subkonto

Oprocentowanie jest śmiesznie niskie, ale zdarza się, że dopisane odsetki wyniosą kilka złotych, a to już jest coś! Na moim subkoncie są pieniądze na podróże, więc nie wypłacam ich na inne cele. Poza tym z tego subkonta można pobierać pieniądze tylko raz w miesiącu bez prowizji – to też zniechęca, kiedy mnie korci, żeby je ruszyć. 🙂

Odkładaj nadwyżki

Jak pewnie wiesz, coraz więcej kont ma opcję tworzenia celów i przelewania na nie pewnej kwoty przy każdej transakcji. To wygodny sposób oszczędzania, ponieważ nawet nie zdajesz sobie z niego sprawy. Wystarczy, że założysz cel “podróże”, a za każdym razem kiedy za coś płacisz, zaokrąglenie do pełnych dziesiątek (jeśli możesz sobie na to pozwolić), albo wybrany procent z transakcji, ląduje na specjalnym subkoncie. Zdarza się, że uda nam się przeżyć do następnej pensji nie wydając na bieżąco wszystkich pieniędzy – nadwyżkę przelewamy od razu na subkonto. To jest często zaledwie kilka procent z całej pensji, ale w ciągu roku sporo się uzbiera. Jeżeli Twoim problemem jest wydawanie pensji do ostatniej złotówki, spróbuj przelać pewną kwotę – 10, 50, 100 zł, na subkonto zaraz po pensji. Prawdopodobnie nawet nie zauważysz różnicy, a Twoje oszczędności z każdym miesiącem będą się powiększać.

Oszczędzaj do skarbonki

My „karmimy świnkę”, a raz na 2 lata liczymy ile się uzbierało. Kwoty, jakie lądują w „śwince” to monety od 50 groszy do 5 złotych, czasem jedna, czasem kilka – zależy od posiadanej akurat gotówki w portfelu. Ale robimy to w miarę regularnie. Tę regularność można trochę porównać właśnie do karmienia zwierzęcia – oczywiście mentalnie. Wiadomo, że porcelanowa „świnka” nie padnie z głodu, jednak my wyrobiliśmy sobie nawyk jej regularnego karmienia. Świnka jest wypasiona i uśmiechnięta. 🙂 A efekt? Ostatnio uzbierała przez dwa lata 943 złote – naprawdę kupa kasy! Starczy na pewno na dobry city-break.

Rezygnuj z rzeczy zbędnych

Nie kupuję kolejnej pary butów do biegania, mimo, że akurat są black weekendy, a przeceny sięgają 50 procent. Jeśli buty, w których biegam mają jeszcze dobre parametry, to nie potrzebuję nowych. Czy akurat koniecznie potrzebuję nowej pralki z promocji, skoro stara jest jeszcze sprawna? Są też rzeczy drobniejsze – bez trudu zrezygnuję dziś z kawy w sieciówce, pamiętając smak kawy na stacjach benzynowych we Włoszech. Bez trudu zrezygnuję z paczki lodów z marketu, mając w pamięci smak lodów cynamonowych w Dubrowniku – najlepszych jakie w życiu jadłem! 🙂 Jednak, jeśli już koniecznie, ale to koniecznie musisz kupić to, czy owo – kupuj! To tylko moja sugestia. Życie nie składa się przecież z samych wyrzeczeń.

Odkładaj pieniądze, których faktycznie nie ma

Brzmi paradoksalnie, prawda? Jak odłożyć środki, których nie ma? Żyjemy z Żoną „od pierwszego do pierwszego” za „gołą” pensję, ale czasem pojawiają się dodatki – uznaniowe nagrody kwartalne, bony świąteczne, „wczasy pod gruszą” itp. Jeśli pracujesz w korporacji, są to być może dla Ciebie egzotyczne nazwy, ale może masz np. dywidendę lub okazjonalnie dostajesz firmowe karty przedpłacone. Chodzi o pieniądze, które mogą się pojawić, ale nie muszą, jednak faktycznie ich nie ma. Jeśli się nie pojawią – trudno, i tak przeżyjemy, ale jeśli się pojawią – odkładamy je na subkonto! U mnie działa tak też rozliczanie delegacji – bilety w delegację kupuję „za swoje”, a gdy księgowość po jakimś czasie mi je odda – wrzucam na subkonto. Przecież tych pieniędzy i tak już nie było! Z takich „nieistniejących” środków mogą uzbierać się ładne sumy.

Kupuj taniej, a różnicę odkładaj

To mój wypróbowany sposób przy zakupach przez internet. Jeśli na przykład dezodorant kosztuje w sklepie 14 złotych, a w internecie 8 złotych, to różnicę odkładam na subkonto – przecież i tak musiałbym go kupić w sklepie, gdyby nie było internetu. Kupuję poza tym od razu kilka sztuk, bo trzeba przecież zapłacić za przesyłkę. Grosz do grosza, a w skali roku zawsze się trochę uzbiera.

Nie bądź chytry i nie sknerz!

Jeśli już uda Ci się wyjechać i jakaś atrakcja na miejscu Ci się spodoba – zapłać i skorzystaj! Nie przeliczaj wszystkiego na złotówki. „Niech kosztuje i niech smakuje” – usłyszałem kiedyś. Nie żal mi było zapłacić po 25 funtów za bilety na London Eye – w końcu London Eye, tak jak i moje życie jest jedyne na świecie! 🙂 Podobnie jak lody cynamonowe w Dubrowniku! 🙂

To są moje sprawdzone metody – Ty możesz mieć inne! Może podzielisz się nimi w komentarzu? Jedno jest pewne – na podróże stać Cię niezależnie od wysokości zarobków! Jeśli to kochasz i oczywiście chcesz podróżować! Życzę Ci powodzenia i pięknych wspomnień z podróży. 🙂

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *