ŁOTWA,  PODRÓŻE

Olaine na Łotwie – pokój z widokiem na… kościół. :)

Cześć. 🙂 Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek nocować w kościele? Ale nie w domu rekolekcyjnym przy parafii, czy też w hotelu przy klasztorze, a bezpośrednio w kościele, w salce nad zakrystią, w której ministranci szkolą się do swojej posługi. Nam się zdarzyło w łotewskim Olaine (czytaj Łuolajne). To małe miasto leżące kilkanaście kilometrów na południe od Rygi, mające około 13 tysięcy mieszkańców.

W tym kościele spaliśmy.

Byliśmy tam w weekend majowy w 2014 roku. Pojechaliśmy odwiedzić znajomego księdza Jana, który właśnie posługiwał w Olaine, a przy okazji zwiedzić Rygę.

Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Olaine.

Parafia pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Olaine należy do Prowincji Kapucynów Braci Mniejszych i zdarza się, że polski ksiądz trafia właśnie tam do posługi. Kościół jest nowoczesny i elegancki, choć wewnątrz wystrój jest bardzo skromny.

Wnętrze kościoła. Nad ołtarzem – okno naszego pokoju.

Widzisz te okienka nad ołtarzem? Jedno z nich to właśnie nasz pokój z widokiem na… kościół. 🙂 Na wnętrze kościoła! Nigdy tak nie spaliśmy! Naprawdę nieziemskie wrażenie!

Ciekawostką był fakt, że zbierające się codziennie na modlitwę okoliczne starsze panie odmawiały różaniec po polsku.

– „One nie wszystkie rozumieją, co odmawiają i nie wszystko rozumieją, ale nauczyły się tych modlitw od swoich prababek i babek, które modliły się po polsku” – mówił nam ksiądz Jan. W końcu znajdujemy się na terenach ówczesnej Kurlandii na granicy Inflantów. Języki były tu wymieszane, a w części należącej bezpośrednio do Rzeczpospolitej mieszkańcy mówili po polsku.

Nowoczesna szkoła w mieście.

Skromnie, ale czyściutko.

Zastanawiałem się co mnie urzekło w Olaine. Ot, zwyczajne postsowieckie miasteczko. Ale bardzo chciałem napisać ten post i pokazać je moim Czytelnikom, gdyż może nikt z Nich nigdy tam nie był, ani nie będzie. Olaine leży poza szlakami turystycznymi i rzeczywiście z tego punktu widzenia nie ma tam nic ciekawego.

Tradycyjne postsowieckie bloki.

Jednak miasteczko jest bardzo zadbane, wysprzątane i nie ma w nim śmieci – to mnie naprawdę urzekło. Skromnie, ale czyściutko. Czas, trochę jakby się tam zatrzymał, ludzie żyją swoim rytmem, który też wyznacza im chłodniejsza aura.

W mieście jest dużo zieleni.

W miasteczku jest sporo terenów zielonych, a dodatkowo przylegający do miasteczka las spełnia rolę parku miejskiego.

Postsowieckie bloki.

Wzdłuż osiedla płynie uregulowana rzeczka, w której o dziwo też nie ma śmieci! Naprawdę dbają o otoczenie wokół swoich domów!

Dziesięciopiętrowy blok z cegły!

Nie uwierzysz, ale w Olaine po raz pierwszy w życiu widziałem dziesięciopiętrowy blok zbudowany z cegły. Nie przypuszczałem, że tak można budować i sądziłem, że takie wieżowce buduje się tylko z wielkiej płyty. Majstersztyk.

Łotewskie monety euro.

Łotwa w strefie euro.

Od pierwszego stycznia 2014 roku Łotwa została przyjęta do strefy euro, tak, że dotychczasową walutę – łotewskie łaty zastąpiło euro. Nowe i błyszczące pieniążki wyglądały naprawdę pięknie. Jednak, w maju 2014 roku był jeszcze okres przejściowy i w sklepach przyjmowano obydwie te waluty. Z mieszkańcami można porozumieć się przede wszystkim po rosyjsku, a z młodszymi też po angielsku. Najstarsi rozumieją z grubsza po polsku, ale zanikła u nich przez lata umiejętność odpowiedzi w naszym języku. Język łotewski jest bardzo trudny, jednak w postsowieckiej Łotwie mieszka dużo Rosjan, którzy na co dzień rozmawiają po rosyjsku.

Z Kutna do Rygi pojechaliśmy samochodem – wyszło 812 km w jedną stronę, ale jedzie się naprawdę sprawnie, bo przez Litwę i Łotwę biegnie autostrada do estońskiego Tallina. Dobrze mieć przy sobie gotówkę w postaci banknotów euro, ponieważ stacja benzynowa w Olaine okazała się być automatyczna – nie przyjmowała kart (może teraz się zmieniło), a jedynie banknoty. Wkładało się banknot w szczelinę, a następnie automat nalewał tyle paliwa ile wynosiła wartość banknotu. Mając tylko karty, czy monety byłaby bieda, ale my na szczęście kilka banknotów euro mieliśmy. 🙂

Stacja kolejowa.

Ze stacji kolejowej w Olaine można dostać się do pobliskiej Rygi. Bilety kupuje się u konduktora w pociągu. Pociągi kursują średnio co godzinę.

Po prawo sklep z sieci Maxima.

Popularną siecią sklepów na Łotwie jest Maxima. Kupiliśmy tam czarną herbatę z suszonymi jagodami goji oraz landrynki w ozdobnych puszkach, przedstawiających obrazki z ryskiej starówki.

Ryga.

Olaine nas urzekło, jednak głównym celem naszej wyprawy była Ryga. Już dziś zapraszam Cię na relację z tego przeuroczego miasta, gdzie przepiękna hanzeatycka starówka harmonijnie współgra z nowoczesnością. Ryga to jedno z najpiękniejszych miast jakie w życiu widzieliśmy. Pozdrawiam. Paweł. 🙂

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *