BIEGANIE

Mistrzostwa Świata w Półmaratonie w Gdyni – wirtualnie.

Cześć. 🙂 Na Mistrzostwa Świata w Półmaratonie w Gdyni czekałem dwa lata! Czy zdarzyło Ci się czekać na jakieś zawody tak długo? Dowiedziałem się o nich jesienią 2018 roku. Zapisy ruszyły 1 maja 2019 roku o godzinie 12.00. Wówczas się zapisałem, a zaraz potem zarezerwowałem noclegi w Gdyni. Mistrzostwa miały się odbyć w marcu br., ale wiadomo – koronawirus namieszał i zostały przeniesione na 17 października. Udało mi się na szczęście odzyskać pieniądze za noclegi no i cóż, czekałem do października. Niestety jesienią druga fala koronawirusa wywołała decyzję Organizatorów o wirtualnym przebiegu zawodów. Tylko elita biegła stacjonarnie w Gdyni. Chcę tu nadmienić, że Mistrzostwa Świata w Półmaratonie to jedna z niewielu imprez tej rangi dostępna dla amatorów, dlatego tak mi zależało, żeby wystartować! Dotychczas nikt z mojej rodziny nie startował w takiej imprezie!

Mistrzostwa Świata w Półmaratonie w Gdyni – pakiet startowy.

Pakiet startowy dostałem pocztą kilkanaście dni przed zawodami. Korciło, żeby rozpakować medal. Wiedziałem, że będzie piękny – otwierany z kompasem i bursztynem, widziałem go wcześniej w internecie.

Aplikacja na smartfona.

Logowanie.

Muszę przyznać, że miałem trochę kłopotu z „przejściem” całej procedury logowania na smartfonie. Nie jestem już w wieku, w którym ludzie „śmigają” w aplikacjach. Należało najpierw zalogować się do aplikacji #Allyouneedisrunning, tworząc jedno hasło. Potem wybrać ze sklepu jedną z dziesięciu kompatybilnych aplikacji biegowych, tworząc drugie hasło. Ja wybrałem aplikację Runkeeper Asics’a. Nie wiedziałem jednak do końca, w której aplikacji wcisnąć „start” bo nie było to jasno wytłumaczone. Ponadto aplikacja nie zatrzymywała się sama po uzyskaniu dystansu, ale trzeba ją było zastopować samemu. Nie ukrywam, że kosztowało mnie to kilka dni stresu i dwie źle przespane noce.

Na start!

Podjąłem próbę w sobotni poranek. Było chłodno i siąpił drobny deszczyk. Trasę niedaleko domu znałem na pamięć, gdyż 3 tygodnie wcześniej biegłem tu wirtualnie półmaraton w ramach Maratonu Warszawskiego.

Własny pakiet startowy wzbogacony o magnez.

Na biegu wirtualnym nie ma niestety kibiców, ani wolontariuszy i cały catering musiałem zabrać ze sobą. Tym razem wzbogaciłem go o magnez, który działa przeciwskurczowo. Trzy tygodnie temu, pod koniec dystansu łapały mnie skurcze, a teraz tylko lekkie skurcze łapały mnie w łydki już po ukończeniu biegu. Włączyłem aplikację i pobiegłem. Niestety po przebiegnięciu około kilometra usłyszałem po angielsku (to akurat nie jest dla mnie problem), że aplikacja liczy mi dystans w milach! Koszmar i konsternacja! Ile właściwie ma mila? I która to mila? Czy zacząć od początku? No tak, ale już przebiegłem kilometr, więc czy starczy mi sił? Było to duże obciążenie psychiczne.

Dałem radę! Medal na szyi! Jestem uczestnikiem Mistrzostw Świata!

Ostatecznie przebiegłem znany dystans, dokładając jeszcze ponad 200 metrów „zapasu” i zastopowałem aplikację.

Medal z kompasem.

Wróciłem do domu szczęśliwy, a medal na szyję założyła mi moja Żona. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po zaciągnięciu danych, do pełnego dystansu zabrakło mi ponad 2 kilometry.

Aplikacja Runkeeper „poobcinała” narożniki okrążeń.

Walczę do końca!

Okazało się, że aplikacja Runkeeper gubiła sygnał GPS, „obcinając mi” narożniki z 4-ech moich okrążeń. Dziwne, bo teren jest odkryty, wokół pola i niewiele drzew, a trzy tygodnie temu aplikacja podesłana przez Fundację Maraton Warszawski poradziła sobie świetnie. Mało tego – mój dystans nie wystarczył, aby pojawić się na liście zawodników, którzy ukończyli zawody! Czułem żal i rozczarowanie! Pobiegowe endorfiny prysnęły, jak bańka mydlana. Jednak biegi długodystansowe nauczyły mnie walczyć do końca. Napisałem odwołanie do administratorów aplikacji i doczekałem się na werdykt. Pięć dni po wniesieniu odwołania zostało ono uwzględnione w całości i moje dane zostały umieszczone na liście zawodników, którzy ukończyli Mistrzostwa Świata w Półmaratonie w Gdyni 2020 !!!

Reasumując – kończę sezon w niezłej formie, poprawiając czas sprzed trzech tygodni o ponad 15,5 minuty! Stałem się uczestnikiem Mistrzostw Świata i po raz kolejny udowodniłem sobie, że warto walczyć do końca i pokonywać swoje słabości. 🙂 Czego i Tobie życzę. 🙂

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *