BUŁGARIA,  PODRÓŻE

Hotel Lion Sunny Beach w Słonecznym Brzegu – cztery gwiazdki luksusu.

Cześć. 🙂 Podczas pobytu w Słonecznym Brzegu mieszkaliśmy w Hotelu Lion Sunny Beach. Napiszę o nim kilka słów, bo może jeszcze w tym sezonie zdecydujesz się tam jechać. A naprawdę warto.

Hotel Lion Sunny Beach jest częścią sieci Lion i jest jednym z czterech w Bułgarii. Są one w Sofii, Bańsku, Borowcu i właśnie w Słonecznym Brzegu.

Dlaczego zdecydowaliśmy się akurat na ten hotel? Bo było tanio, a hotel miał 4 gwiazdki i bardzo dobre opinie.

Wyposażenie i lokalizacja.

Hotel znajduje się w północnej części Słonecznego Brzegu w odległości około 300 metrów od plaży. To bardzo duży plus dla osób szukających ciszy. Składa się z dwóch budynków rozdzielonych basenami i brodzikiem dla dzieci. W obydwu budynkach do dyspozycji gości znajduje się 225 pokoi. Dojście na słynny deptak, o którym pisałem w artykule o Słonecznym Brzegu nocą, zajmie Ci około 15 minut spacerem.

Nie wiem, kiedy hotel został zbudowany, ale robi bardzo pozytywne wrażenie – obydwa budynki są nowoczesne i wykonane z wysokiej klasy materiałów. Tylko drewniana winda może sugerować, że są po kapitalnym remoncie.

Mieliśmy pokój ekonomiczny, ale w pełni wyposażony. Łazienka, a także drzwi i okna balkonowe świeżo po remoncie. Czyściutko i schludnie. Na wyposażeniu telewizor, lodówka i klimatyzacja, a w łazience ręczniki, mydełka, szamponiki i płyn dezynfekcyjny. Oprócz prysznica była wanna gdzie można było zrelaksować się w odświeżającej kąpieli.

Balkon naszego pokoju z widokiem na zieleń sąsiedniego obiektu.

Hotel Lion Sunny Beach był wzorowo przygotowany do pandemii koronawirusa. W recepcji obowiązywały maseczki, przed wejściem do restauracji należało odkazić ręce, a posiłki nakładać w jednorazowych, foliowych rękawiczkach, które były dostępne w restauracji.

Woda w basenach, jak i leżaki były codziennie dezynfekowane. My jednak woleliśmy chodzić na plażę.

Obsługa hotelu przemiła i usłużna. Zarówno w restauracji, jak i w recepcji wszyscy mówią po angielsku, a osoby w wieku 40 plus dodatkowo po rosyjsku. Mieliśmy pokój nr 1202 i nauczyliśmy się tego numeru po bułgarsku: „dwenaiset noe dwe”, ale już po 2 dniach wręczali nam ten klucz nawet gdy powiedziałeś po polsku: „dwanaście zero dwa”. Ze względu na niewielkie obłożenie hotelu, obsługa znała wszystkich gości. To ważne, bo nie zakładano nam na nadgarstki żadnych kolorowych opasek, które oznaczają jaki rodzaj posiłków masz wykupiony.

Posiłki full wypas.

Dotarliśmy do posiłków – na ten temat mógłby być oddzielny artykuł! 🙂 Po prosu full wypas. Mieliśmy opcję dwa posiłki plus. Śniadania i obiadokolacje, a ten plus to 3 rodzaje wina i piwo do kolacji – ale my nie pijemy alkoholu, więc z niego nie skorzystaliśmy.

Na śniadanie wybór różnorodnych potraw na ciepło – chrupiący bekon, jajecznica, jajka sadzone i na twardo, 2 rodzaje parówek, lub kiełbasek, fasolka z pomidorami, różnego rodzaju placuszki czy pieczywo opiekane w jajku, zapiekane pieczarki.

Do tego półmiski z serami i wędlinami – zawsze minimum 4 sery i 4 różne wędliny.

Duży wybór świeżych warzyw – pomidory, ogórki, cebulka, 2-3 rodzaje papryki, 2 rodzaje oliwek, sałata itp. Ponadto bufet do dań na słodko – owsianka, owoce w syropie, dżemy, miód, polewy czekoladowe. Kilka rodzajów pieczywa do wyboru – także tostowego – plus oczywiście toster, a dodatkowo pyszne rogaliki na słodko, które smakowały wybornie maczane w polewie z białej czekolady. 🙂 Oddzielny stół z owocami – śliwki, morele, arbuz, melon, pomarańcze, jabłka, banany. Dwa ekspresy do kawy, różnorodny wybór herbat, a także cztery rodzaje soków. Żal było wstawać od śniadania, którym delektowaliśmy się często godzinę, aby spróbować wszystkich specjałów – pycha! 🙂

Obiady również bardzo urozmaicone. Zawsze do wyboru 2 zupy, 3 rodzaje mięsa, ryba, pizza, makarony z sosami, różne zapiekanki, faszerowane cukinie, lub papryka, frytki, ziemniaki z wody. Dość powiedzieć, że przez 7 dni nie powtórzyło się dwa razy tak samo przyrządzone mięso, ryba ani taka sama pizza! 🙂

Przepyszną ciekawostkę stanowiły krążki cebulowe otoczone w cieście i smażone na głębokim oleju. Wszyscy myśleli, że to kalmary! 🙂

Do tego znów bukiet świeżych warzyw, podobny jak na śniadaniu, ale jeszcze urozmaicony przynajmniej dwiema sałatkami. Do tego dodatki – oliwa, sos balsamiczny, a także świeża zielenina do posypania (np. kolendra, czy pietruszka).

Na deser zawsze minimum osiem rodzajów ciasta i cztery rodzaje lodów! 🙂 Tylko siedzieć i jeść. Żałuj, że Cię tam nie było, ale zawsze możesz to nadrobić. Obsługa restauracji uśmiechnięta – nikt nie spojrzał na Ciebie krzywym okiem, że trzeci raz podchodzisz po dokładkę. Mało tego, gdy tylko obok Ciebie pojawił się pusty talerz natychmiast obsługa go zabierała i trzeba było dokładkę przynieść na kolejnym.

Tęsknimy…

Hotel ładnie wygląda także nocą. Wokół cisza i spokój. Słychać tylko grające cykady.

My już tęsknimy za tym hotelem – jeśli kiedyś trafimy znów do Słonecznego Brzegu zatrzymamy się w nim na pewno! 🙂 A Tobie już dziś polecam. Pozdrawiam, Paweł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *