BUŁGARIA,  PODRÓŻE,  WSPOMNIENIA

Odważnie i rozważnie – lecimy do Bułgarii!

Cześć. 🙂 Mamy w końcu plany urlopowe na ten rok – lecimy do Bułgarii. Oj namieszał ten koronawirus, namieszał! Już w sierpniu 2019 roku wykupiliśmy wyjazd na 12-sto dniową objazdówkę po Turcji, ale nie wypaliło. Zbyt dużo niejasności i wątpliwości związanych z koronawirusem, na które biuro podróży nie potrafiło nam odpowiedzieć, mimo, że do wyjazdu zostało bardzo mało czasu. 🙁 W końcu zdecydowaliśmy się przenieść całą imprezę na przyszły rok, wykorzystując jedną z dostępnych opcji. Szkoda! Ale trudno – wielowiekowe zabytki Turcji poczekają na nas jeszcze rok. Szczerze mówiąc przerażała nas wizja 12 dni spędzonych w rękawiczkach i maseczkach na twarzy. Poza tym te ciągłe myśli – czy powinniśmy przetrzeć ręce po dotknięciu tej poręczy, czy ten pan gdy kaszlał to na pewno zakrył usta, czy ta pani nie siedzi za blisko itp.? Cóż to za wypoczynek? Raczej obciążenie psychiczne.

Decyzja – lecimy do Bułgarii.

No to cóż, urlop w pracy zaplanowany, a wyjazd się rozmył. Krótka decyzja po przejrzeniu ofert last minute – lecimy do Bułgarii, a konkretnie do do Słonecznego Brzegu. Tak po prostu odpocząć po całym roku pracy i odreagować stresy jakie mieliśmy w związku z wydarzeniami w naszej rodzinie w dobie koronawirusa.

Byłem w Słonecznym Brzegu „za komuny” w 1976 roku. Miałem wtedy 6 lat i niewiele pamiętam. Kojarzę trawniki deszczowane całą dobę i lody na wagę na plaży po 21 stotinek za porcję, których sprzedawca zawsze ciut nie doważał. 🙂 Pamiętam przez mgłę Nesebar i lądujący samolot, kiedy zwiedzaliśmy Mauzoleum Władysława Warneńczyka w Warnie. Niewiele tego. U moich rodziców zostały gdzieś czarno – białe zdjęcia, robione przez tatę. Już od kilku lat chciałem jechać do Bułgarii przypomnieć sobie te obrazy. I w końcu jedziemy!

Nie ukrywam, że trochę się obawiałem, ale moja Żona stwierdziła: „Skoro jest nam pisane zarażenie się koronawirusem, to zarazimy się w pracy”. Ja do tego dodałem jeszcze moje, że „do odważnych świat należy” i z tej mieszanki wyszła decyzja – jedziemy! Jest to nasz pierwszy wyjazd w życiu w formule last minute, kupiony 7 dni przed wylotem.

Znów powróciła nasza dewiza, że najważniejsza jest decyzja – chyba we wszystkich poczynaniach w życiu.

Plany skrystalizowane.

Lubimy jeździć i zwiedzać nowe miejsca, poznawać życie tamtejszych mieszkańców, robić zdjęcia. Czas spędzamy aktywnie, dlatego nie zdecydowaliśmy się na formułę all inclusive, aby kolejne porcje pyszności nie uwiązały nas na 8 dni do hotelowego basenu. Wybieramy się do Nesebaru i może gdzieś do jakiegoś lokalnego miasteczka komunikacją miejską. Mam w planie również treningi biegowe boso po plaży – biegałem tak w Maroku – rewelacja! Zupełnie inaczej pracują mięśnie nóg. Relację z naszego wyjazdu będzie można wkrótce przeczytać na tym blogu. 🙂

A jakie Ty masz plany? Boisz się koronawirusa? – słusznie, bo on jest i trzeba stosować się do zasad i zaleceń! My także dostosujemy się do ograniczeń i zakazów związanych z pandemią – stąd tytuł artykułu: „odważnie i rozważnie”. 🙂

Nie boisz się? – też słusznie, bo trzeba próbować wrócić do normalnego życia. Świat widział wiele epidemii, o których dziś już nikt nie pamięta! Ale decyzja zawsze jest Twoja! Podejmij ją dziś!

Wylegiwanie się na leżaku, praca w ogrodzie, łowienie ryb, zbieranie grzybów, spacery, kajaki, rowery, wycieczki samochodowe – jak widzisz jest wiele opcji spędzenia urlopu! Znajdź coś dla siebie i wypocznij po całym roku pracy!

Niezależnie od tego, jaką formę aktywności wybierzesz, życzę Ci miłego wakacyjnego, urlopowego wypoczynku i dobrej pogody. I żeby Cię koronawirus nie dopadł. Tego zresztą życzę i nam!

Do zobaczenia po naszym powrocie – kolejny artykuł ukaże się dopiero za około 3 tygodnie. Już dziś zapraszam Cię do lektury. Pozdrawiam. Paweł. 🙂

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *