PODRÓŻE,  WIELKA BRYTANIA

Looe – tupot białych mew.

W Looe wszędzie słychać tupot białych mew i ich krzyk. Dziś zapraszam Cię dziś do Kornwalii, która jest najbardziej na zachód wysuniętym cyplem Wielkiej Brytanii. 🙂 Nie wiedzieliśmy nawet, że istnieje tak urokliwe miejsce. Mimo krótkiego, zaledwie kilkugodzinnego pobytu miasteczko nas oczarowało.

Looe w Konwalii. Ujście rzeki Looe.

Domki – bajka.

Looe znajduje się na dwóch wzgórzach u ujścia rzeki o tej samej nazwie (Looe) do Kanału La Manche, czy jak wolą mówić Anglicy English Channel. Do Looe pojechaliśmy na wycieczkę, będąc w Plymouth.

Looe w Konwalii. Angielska zabudowa.

Eleganckie domki w Looe, umieszczone piętrowo wyglądają jak z kreskówki. 🙂 Rzeka Looe uchodzi do oceanu szerokim kanałem, który podczas przypływu, lub obfitszych opadów deszczu wypełnia się wodą po brzegi. Niestety zdarza się, że w wyniku wysokich fal, wiatru w stronę lądu i opadów deszczu miasteczko dotykają powodzie.

Looe w Konwalii. Ujście rzeki Looe.

Na co dzień rzeka płynie wąskim, aczkolwiek żeglownym korytem. Po obu stronach kanału wybudowano miasteczko, pierwotnie rybackie, a dziś stanowiące znany kurort letniego wypoczynku mieszkańców Kornwalii.

Looe w Konwalii. Kilkusetletnie domy.

Kilkusetletnie domki wzdłuż wąskich uliczek wyglądają bardzo malowniczo i dają niepowtarzalny klimat. Mieszczą się w nich tradycyjne piekarnie, puby, sklepy z pamiątkami i hoteliki.

Looe w Konwalii. Plaża.

W Looe jest ładna, piaszczysta plaża, na którą ocean wyrzuca sporej wielkości brunatne glony, wyglądające jak zwoje taśmy – listownice.

Looe w Konwalii. Tupot białych mew słychać wszędzie.

Uwaga na mewy!

Na plaży jednak rządzą mewy srebrzyste. Podobnie zresztą jak i w całym miasteczku.

Looe w Konwalii. Tablice ostrzegające, by nie karmić mew.

Napisy na tabliczkach, aby nie dokarmiać mew, bo bywają złośliwe są jak najbardziej prawdziwe. Mewy rzeczywiście są złośliwe, wścibskie i bardzo hałaśliwe. To duże ptaszyska o rozpiętości skrzydeł prawie 1,5 metra, dużym, mocnym dziobie i silnych pazurach. Mogą być naprawdę niebezpieczne, gdyż potrafią wyrwać pożywienie człowiekowi z ręki, a nawet prawie z ust.

Kolekcja muszli z plaży w Looe.

Na plaży żywią się głównie różnego rodzaju ślimakami i skorupiakami. W żadnym dotychczas odwiedzonym przez nas miejscu nie spotkaliśmy tak imponującej gamy kształtów i kolorów muszli. Naprawdę piękna pamiątka z Looe. 🙂

Looe w Konwalii. Tupot białych mew. Plaża.

Mewy, gdy tylko zobaczą ludzi, natychmiast zlatują się w większej ilości, stają się ciekawskie i obserwują co kto ma do jedzenia i coby tu wyrwać komuś z ręki. Trzeba być bardzo ostrożnym, szczególnie mieć na oku dzieci. W Wielkiej Brytanii jest zakaz dokarmiania tych ptaków – także w Plymouth. Za złamanie tego zakazu grozi mandat w wysokości nawet 100 funtów.

W Looe byliśmy w lutym 2018 roku, niestety pogoda nie dopisała. Nie było co prawda angielskiego „kapuśniaczku”, ale dopadła nas silna wichura i kilkuminutowa ulewa, która przemoczyła nas do suchej nitki. Mimo, że z plaży mieliśmy dosłownie 300 metrów do pobliskich budynków nie zdążyliśmy dobiec, żeby schronić się przed deszczem.

Looe w Konwalii. Uliczka.

Za chwilę jednak wyszło słońce i pięknie rozświetliło kamieniczki przy wąskich uliczkach. 🙂 Cudowny widok! Szkoda, że tak przemokliśmy, że musieliśmy wracać do Plymouth. Na pewno Looe pozostanie na zawsze w naszej pamięci, a może będąc kiedyś w Kornwalii znów tam zajrzymy? Bardzo byśmy chcieli, bo naprawdę warto. Ciebie też zapraszam! Warto też odwiedzić znajdujący się nieopodal Eden Project, o którym również pisałem. Pozdrawiam. Paweł.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *