MAROKO,  PODRÓŻE

Volubilis i Meknes – SPA i 12 tysięcy koni!

Cześć. 🙂 Dziś rzymskie Volubilis i muzułmańskie Meknes. Co łączy te dwa miasta? Na pierwszy rzut oka nic, ale obydwa uzyskały swą świetność dzięki dwóm wielkim i okrutnym władcom. To cesarz rzymski Karakalla i sułtan Maulaj Isma’il.

Karakalla początkowo po śmierci ojca rządził Cesarstwem Rzymskim razem z bratem, ale po zabójstwie brata – już samodzielnie, w latach 212-217. Poczytaj sobie w necie jego życiorys – wspomnę tylko, że Karakalla zlecił zabójstwo własnej żony, a także zezwolił na falę terroru wobec popleczników brata, co spowodowało śmierć 20 tysięcy ludzi! No cóż – takie były wówczas czasy. Ale Karakalla zasłynął też ukończeniem słynnych term w Rzymie, które zaczął budować jeszcze jego ojciec. Nie byliśmy osobiście w ruinach Term Karakalli, ale i w Google Maps robią ogromne wrażenie. W internecie dostępne są też ryciny tych term – mieli rozmach!

Rzymskie Volubilis.

Wiesz skąd pochodzi skrót SPA? To „salus per aquam”, czyli zdrowie przez wodę. Dla starożytnych Rzymian termy były miejscem spotkań towarzyskich i biznesowych. Tę kulturę widać też w ruinach Volubilis. W rezydencjach bogatszych obywateli znajdowały się łaźnie z mozaikami. Tu na przykład Wenus wychodząca z kąpieli.

Maroko. Volubilis. Mozaika Wenus wychodząca z kąpieli.

A tutaj świat i stwory morskie.

Maroko. Volubilis. Mozaika Świat.
Maroko. Volubilis. Mozaika Stwory morskie.

Misternie ułożone mozaiki przetrwały prawie dwa tysiące lat i do dziś zadziwiają. Wydaje się, że wygląd takiej mozaiki był powodem do dumy właściciela posesji – to przecież w łaźni przyjmował gości, więc wygląd i wielkość mozaiki były na pewno wyznacznikiem jego majętności.

Biedniejsi mieszkańcy mieli uboższe domy przy licznych uliczkach. Miasto typowe, jak na ówczesne warunki cesarstwa. Jego centralnym punktem było forum, kapitol i bazylika.

Maroko. Volubilis. Kapitol i Bazylika.

Na końcach szerokich ulic biegnących wzdłuż miasta znajdowały się łuki tryumfalne – ten akurat na cześć Karakalli, który wydatnie przysłużył się do jego rozkwitu.

Maroko. Volubilis. Łuk tryumfalny na cześć Karakalli.

Cesarstwo Rzymskie pod koniec swojej świetności zajmowało ogromny obszar, a znajdujące się na jego krańcu Volubilis zamieszkiwało wówczas 20 tysięcy mieszkańców. To dużo, jak na ówczesne prowincjonalne miasto.

Cesarstwo Rzymskie.

Jeśli będziesz kiedyś w Maroku warto zobaczyć starożytne Volubilis.

Meknes – marokańska Częstochowa.

Jedziemy do miasta Meknes! Meknes to dziś „duchowa” stolica muzułmańskiego Maroka – taka marokańska Częstochowa. Nazywane jest też Wersalem Maroka. Największą świetność uzyskało właśnie na przełomie XVII I XVIII wieku, za czasów rządów sułtana Maulaja Isma’ila. Sułtan przeniósł wtedy stolicę z Fezu do Meknesu. Nawiązał też stosunki handlowe z Europą, głównie z Francją i Wielką Brytanią, co spowodowało dynamiczny rozwój całego Maroka. Sułtan okazał się bezlitosny – nie żałował pieniędzy, ani ludzi do budowy miasta. Okrutna legenda głosi, że jeśli był niezadowolony z pracy robotników, zabijał ich, a ich krew mieszał z zaprawą, która służyła do dalszej budowy. Z tego okresu pochodzi piękna, reprezentacyjna brama Bab al-Mansur. Jest to największa brama w Maroku. Tu ciekawostka – do budowy stolicy używano marmurów z pobliskich ruin Volubilis – w bramie Bab al-Mansur wykorzystano starożytne kolumny właśnie stamtąd.

Maroko. Meknez. Brama Bab al-Mansur.

Plac targowy i stajnie.

Obok bramy znajduje się dziś plac trochę przypominający Jemaa El Fna w Marrakeszu, ale nie taki bogaty i słynny, choć pełniący podobne funkcje. Obok placu jest też hala targowa. Można tu kupić wszystko, co jest potrzebne do codziennego życia – owoce, mięso, garnki, ubrania itp. My kupiliśmy duże wypieczone, chrupiące buły prosto z wózka na ulicy. Pycha!!! Koszt 1 dirham czyli 41 groszy. Przypominam – żadnego Sanepidu!

Maroko. Meknes. Sprzedawca chleba.

Na hali odbywa się ubój zwierząt, a krew wraz z wodą wylewane są wprost na ulicę. Śmierdzi – nie da się ukryć. Warto wejść na taras widokowy, zamówić kawę i obejrzeć cały plac z góry.

Maroko. Meknes. Centralny plac targowy.

Sułtan Maulaj Isma’il stworzył też 40 tysięczną wyszkoloną armię, a w Meknesie wybudował stajnię dla „wojskowych” koni. Wyobrażasz sobie budynek, w którym stoi 12 tysięcy koni? Dziś nawet ruiny tych stajni robią duże wrażenie.

Maroko. Meknes. Stajnie sułtana na 12 tysięcy koni!

Niestety trzęsienie ziemi w 1755 roku wstrzymało rozwój miasta Meknes, a do jego intensywnej odbudowy przystąpiono dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Maroko w 1956 roku.

W drodze do Rabatu.

Wyjeżdżamy z Meknesu i udajemy się w kierunku Rabatu – stolicy Maroka. Po drodze mijamy plantacje drzew korkowych – kory używa się do produkcji korków do butelek np. wina.

Maroko. Drzewa korkowe.

Przepisy drogowe są tu bardziej liberalne niż w Unii Europejskie. Samochód jadący przed nami, wyładowany korkiem „pod niebo”, zawadził na naszych oczach o sygnalizację świetlną – spadło trochę kory, sygnalizator się pobujał – i tyle.

Maroko. Transport korka.

A może potrzebujesz przewieźć rodzinę autostradą? 🙂

Maroko. Przewóz rodziny.

Maroko nadal nas fascynuje i zaskakuje – jedziemy do Rabatu. Już dziś Cię zapraszam na kolejną przygodę. 🙂 Do zobaczenia. Paweł.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *