AUSTRIA,  PODRÓŻE

Wiedeń – dzień trzeci – nad pięknym, modrym Dunajem.

Cześć. 🙂 To już ostatni dzień zwiedzania, ale równie bogaty co dwa poprzednie Tytuł nawiązujący do walca Straussa „Nad pięknym, modrym Dunajem” idealnie obrazuje piękno i wdzięk Wiednia. Zbieramy się dość wcześnie bo na 16.00 mamy bilety powrotne do Krakowa, na Polskiego Busa.

Ring.

Najpierw udajemy się na Ring, najbardziej reprezentacyjną ulicę miasta. To taka „obwodnica” starówki (zresztą z niemieckiego Ring to właśnie obwodnica). Znajdują się tam wszystkie najważniejsze i najbardziej reprezentacyjne budynki. Część z nich opisywałem już w dwóch poprzednich wpisach – m.in. Muzeum Historii Naturalnej i pałac Hofburg. Tu znajduje się słynna na cały świat Wiedeńska Opera.

Wiedeń. Ring. Opera Wiedeńska.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od budynku parlamentu i przemieszczaliśmy się na północ. Chcieliśmy jeszcze raz sfotografować parlament, bo dzień wcześniej późnym wieczorem zdjęcia wyszły nieostre.

Wiedeń. Ring. Parlament Austrii.

Aha – pamiętaj, że zwiedzając wieczorem, niektóre parki są zamykane o 22.00, ale nie martw się! Alejkami jeździ mały samochód i pan z obsługi parku grzecznie zaprasza do bramy, żeby nikogo nie zamknąć. 🙂 Tak właśnie było z nami w Volksgarten naprzeciwko parlamentu.

Zaraz za parlamentem idąc Ringiem znajduje się teatr miejski, a naprzeciwko teatru w głębi – ratusz. Akurat, kiedy byliśmy odbywał się festiwal filmowy, więc część fasady ratusza była zasłonięta przez olbrzymi ekran. Do holu ratusza można wejść, ale sam budynek z zewnątrz też robi ogromne wrażenie.

Wiedeń. Ring. Budynek Ratusza. Widok z wieży Katedry Św. Szczepana.

Mijamy uniwersytet i jeszcze rzut oka na kościół wotywny. Wstęp do środka za darmo, warto więc zajrzeć. Ciekawostka – z olbrzymiej reklamy linii lotniczej, która umieszczona jest na rusztowaniu finansowany jest remont kościoła.

Wiedeń. Ring. Kościół wotywny.

Dunaj.

W końcu jedziemy metrem nad Dunaj, gdzie nad brzegiem wyrosło nowoczesne centrum miasta. Widok jest imponujący. Dodatkowo w tle widać wieżę telewizyjną, na którą można wjechać windą. Wjazd kosztuje 7 euro, a widok przy dobrej pogodzie jest podobno niesamowity. Niestety nie byliśmy z braku czasu, ale trzeba przecież coś zostawić na kolejną wizytę w Wiedniu. 🙂 A będzie taka na pewno.

Wiedeń. Nowoczesne centrum miasta.
Wiedeń. Wieża telewizyjna. Widok z wieży Katedry Św. Szczepana.

Po drugiej stronie rzeki jest port dla statków wycieczkowych, z którego można dopłynąć do Bratysławy czy Budapesztu. Za portem stoi samotnie Millenium Tower. Nowoczesna część Wiednia naprawdę robi wrażenie.

Wiedeń. Port dla statków wycieczkowych.
Wiedeń. Millenium Tower.

W budce niedaleko rzeki zjadamy pysznego kebaba. Okazało się podczas dialogu, że sprzedaje je Polka – Góralka, która wiele lat temu wyszła za mąż za Turka i osiedli w Wiedniu. Przesympatyczna Pani – pozdrawiamy. 🙂

Wracamy na starówkę – mamy jeszcze 2 godziny więc postanawiam wejść na wieżę katedry. Naprawdę warto, gdyż roztacza się z niej piękny widok na całe stare miasto.

Wiedeń. Stare Miasto. Widok z wieży Katedry Św. Szczepana.

Dosłownie sto metrów od katedry znajduje się kościół Św. Piotra z charakterystyczną zieloną kopułą – odbywają się w nim koncerty organowe, o których nie wiedzieliśmy, na które wstęp jest bezpłatny. Kolejny koncert miał się zacząć o 14.30, ale musieliśmy wracać, ponieważ po drodze została nam jeszcze jedna atrakcja – pałac Belweder z pięknym parkiem.

Wiedeń. Pałac Belweder.

No cóż, wracamy…

No cóż, kończy się wycieczka, wracamy na dworzec i do Polski. Wiedeń nas urzekł, choć to były bardzo wyczerpujące dni. Piękne miasto, łączące ze sobą harmonijnie tradycję z nowoczesnością, pełne pięknych zabytków i zieleni, nie bez przyczyny zostało wybrane kilka lat z rzędu najlepszym miastem do życia na świecie. Przyjazne jest także biegaczom – właśnie z Wiednia pochodzi nieoficjalny rekord świata w maratonie. 12 października 2019 roku Kenijczyk Eliud Kipchoge złamał barierę 2 godzin i uzyskał kosmiczny czas 1:59.40,2. Mój pierwszy maraton ukończyłem o 3 godziny i 40 minut wolniej. 🙂 Napisałem o tym w artykule pt. „Mój pierwszy w życiu maraton – 41 Maraton Warszawski 2019”.

Może spotkamy się kiedyś w nad pięknym, modrym Dunajem w Wiedniu na maratonie? A może podczas zwiedzania tego pięknego miasta? My w każdym razie wracamy – tyle jeszcze nie udało nam się zobaczyć z braku czasu. Do zobaczenia w kolejnym wpisie. Pozdrawiam Paweł.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *