MAROKO,  PODRÓŻE,  WSPOMNIENIA

„Spoko Maroko” na 25 lecie ślubu – marzenie z dzieciństwa.

Cześć. 🙂 Dziś wpis podróżniczy, ale bardzo osobisty, który zabrzmi może trochę jak bajka o Kopciuszku. Na 25 lecie ślubu dostaliśmy wycieczkę do Maroka.

Wspomnienie z dzieciństwa.

Były to lata 1976-1978. Miałem wtedy 6-8 lat, a mój ukochany Wujek wyjechał wówczas na kontrakt do pracy do Maroka. Od wczesnego dzieciństwa interesowałem się podróżami i geografią. W wieku 6 lat zbierałem już znaczki pocztowe i wertowałem atlas świata. Poza tym czytałem zwykłą książkową encyklopedię – tak po prostu „od deski do deski”. Wychowywali mnie Dziadkowie – przedwojenni nauczyciele, stąd dużo ciekawych pozycji książkowych można było znaleźć w ich bibliotece. Babcia uczyła przed wojną geografii. Nie było internetu, a moi Rodzice dopiero w 1982 roku kupili kolorowy telewizor.

Ale wróćmy do Maroka. Wujek przysyłał listy i kartki, które były zaadresowane do mnie – kilkuletniego chłopaczka. A na znaczkach naklejonych na listy Król Maroka Hassan II, ojciec obecnego Króla Muhammada VI.

Król Maroka Muhammad VI (z prawej) i jego Ojciec Król Hassan II (z lewej)

Wiesz jaka to była duma wyjmować kartkę, czy list ze skrzynki, które były zaadresowane do Ciebie? A tam widniał inny świat! Wujek w listach pisał o pustyni, palmach, słońcu, skorpionach i wielbłądach.

Pocztówki z Maroka z lat 1976-1978

W Jego domu w Polsce, dokąd jeździłem na wakacje również było trochę sprzętów z Maroka, między innymi skórzane pufy, czy metalowe ręcznie kute talerze.

Ponadto były zdjęcia i slajdy. Droga Młodzieży, czy wiecie dziś co to były slajdy? Robiło się zdjęcia na specjalnej kliszy, którą po wywołaniu cięło się poszczególne kadry i oprawiało w specjalne ramki. Slajdy wyświetlało się rzutnikiem na białej ścianie. 🙂 Wspaniała integracja dla całej rodziny.

Rzutnik i ramki do slajdów.

Marzenie.

Tak, urodziło się we mnie marzenie, żeby jechać do Maroka. Czekałem na jego spełnienie ponad 40 lat, ale warto było czekać!! W Maroku byliśmy z Żoną w lipcu 2018 roku z biurem podróży RAINBOW. Program nazywał się Cesarskie Miasta – dziwna nazwa, bo w Maroku nigdy nie było cesarzy.

Zwiedzanie z biurem, tak jak wszystko w życiu ma swoje plusy i minusy. Plusy są takie, że zobaczysz wszystko co najważniejsze bez czekania w kolejkach po bilety. Wszystko masz zorganizowane – transport, posiłki, noclegi – po prostu płacisz i jedziesz.

Minusem jest wyższa cena i brak swobody dysponowania czasem. My jednak kilka razy byliśmy na takich wyjazdach i spełniły one nasze oczekiwania. Wycieczkę dostaliśmy od Rodziców na nasze 25 lecie ślubu, które przypadło w grudniu 2017 roku. Naprawdę najwspanialszy prezent, bardzo Wam dziękujemy Kochani Rodzice. 🙂

Maroko nas urzekło. Jest to kraj uważany za najbardziej odmienny kulturowo, leżacy najbliżej Polski. Opiszę Maroko w kilku najbliższych postach, ale już dziś zapraszam Cię do lektury. Pojechaliśmy tam myśląc trochę stereotypowo o tym kraju. Że tam bieda, że susza, że niemili ludzie (tak pisali w internecie), że nie znają śniegu, że niebezpiecznie itd. Czy Tobie też czasem uruchamiają się takie myśli przed podróżą w nieznane? Maroko jednak rozwiało nasze wszelkie wątpliwości – wspaniały kraj pełen życzliwych ludzi.

Maroko to kraj fantastycznych ludzi.

Już dziś zapraszam Cię do lektury moich artykułów, w których będę opisywał poszczególne miasta, przeplatając te opisy, historiami Marokańczyków spotkanych po drodze.

Odwiedzimy między innymi czerwone miasto Marrakesz, zjawiskowy Fez, białą metropolię Casablancę i popularny wśród polskich turystów Agadir.

Będzie też garść porad. Cieszę się, bo sam chętnie wracam wspomnieniami do tego kraju – mojego wielkiego, spełnionego marzenia. 🙂 Pozdrawiam Paweł.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *