BIEGANIE

II Nocny Bieg dla WOŚP w Kutnie – biegaj i pomagaj!

Witaj ponownie! 12 stycznia 2020 roku odbył się w moim rodzinnym Kutnie II Nocny Bieg dla WOŚP. Jak podali organizatorzy trasa biegu miała ok. 4-5 km długości. Nie był prowadzony pomiar czasu, ani klasyfikacja – bo przecież nie o to w biegu charytatywnym chodzi. Wystartowało około 100 uczestników, większość z Kutna – po prostu sami swoi. Cały dochód ze sprzedaży pakietów startowych zostanie przekazany na konto WOŚP.

Czy chcę zrobić coś więcej?!

Czy myślałeś kiedyś, żeby realizując swoją pasję dać jeszcze przy okazji coś drugiemu człowiekowi? Czy biegając dla siebie patrzę egoistycznie tylko na swój wynik, czy też chcę zrobić coś więcej? Oczywiście przy okazji można walczyć o ten „swój” wynik – jedno drugiego nie wyklucza, jeśli trasa biegu jest wymierzona i atestowana.

Kiedy pierwszy raz wystartowałem w tym biegu w 2019 roku (była to jego pierwsza edycja) to stwierdziłem, że to jest to! W zeszłym roku trasa wytyczona w Parku Traugutta była mocno błotnista. Mimo tego, że większość zawodników zaliczyło wywrotki w błoto to humor dopisywał :). W tym roku organizatorzy zadbali, aby bieg odbył się ulicami Kutna i utwardzonymi alejkami. Na wszystkich zawodników na mecie oczekiwał pamiątkowy medal.

II Nocny Bieg dla WOŚP w Kutnie 2020. Medal.

Mnie osobiście urzekło bieganie charytatywne – kilka takich biegów już ukończyłem. Oprócz biegów na WOŚP biegałem też dla Fundacji Rak’n’Roll pomagającej ludziom, którzy wyszli z choroby nowotworowej. Zainspirował mnie mój Kolega, który do końca walczył z rakiem i jeszcze swoją pogodą ducha i pokorą zarażał innych.

Biegnąc w Warszawie m.in. półmaraton i maraton można w każdym biegu zbierać pieniądze dla 10 różnych organizacji – krajowych i międzynarodowych. Można wspierać organizacje pomagające zarówno ludziom, jak i zwierzętom. Wszystkie zebrane przez zawodnika pieniądze są przekazywane na daną organizację.

Muszę dać radę!

Jest jeszcze to „coś”, co odkryłem w bieganiu charytatywnym. To poczucie, że muszę dać radę, bo ktoś inny walczy z nieuleczalną chorobą i też daje radę. Ktoś się nie poddaje – to i ja pobiegnę dla niego i też się nie poddam! Ktoś liczy na mnie, więc zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby go nie zawieść! Oczywiście nie za cenę mojej poważnej kontuzji, która w ogóle wyeliminuje mnie z treningów – bo znowu nie o to też chodzi. Charytatywność nauczyła mnie i nadal uczy odpowiedzialności, hartu ducha, a także wprowadza w moje treningi jakiś niewidoczny „pazur”. Coś podpowiada mi z tyłu głowy: idź dziś na trening – choć za oknem plucha. Idź na trening dla tego nieznajomego „kogoś”! 🙂

Jeśli zdecydujesz się biegać i pomagać na pewno znajdziesz biegi charytatywne wspierające fundacje, organizacje, czy też bezpośrednio leczenie pojedynczych osób. Poszukaj koniecznie! Biegaj dla kogoś, trenuj dla kogoś i czerp z tego wielką radość, jaka dziś jest też moim udziałem! Biegaj i pomagaj! Naprawdę warto! Jeśli nawet nie pobijesz życiowego rekordu to satysfakcja z poczucia, że jest się potrzebnym jest nieoceniona. Wiesz co się czuje, kiedy obok Ciebie biegną niewidome dzieci z Ośrodka w Laskach, za rękę z opiekunami? Łzy same lecą z oczu – tak jak mnie teraz kiedy to piszę. One mogą biec, a Ty nie? Ja znam to uczucie, czego i Tobie życzę!

Do zobaczenia w kolejnym wpisie. Pozdrawiam Paweł.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *